Obraz edukacji technicznej pod kątem przemysłu 4.0

1001

Dane dla przemysłu 4.0

Trzeba zauważyć, że wśród wymienionych wyżej są zawody związane z przemysłem, również w wydaniu 4.0. Edukację w kontekście potrzeb przemysłu 4.0 w raporcie wydanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu przeanalizował ekspert ds. kompetencji cyfrowych, Krzysztof Głomb. W II części opracowania pt. „Kompetencje 4.0. Edukacja dla Przemysłu 4.0 – wyzwania dla Polski” w rozdziale na temat szkolnictwa branżowego i technicznego ekspert podkreśla, że 3 spośród 32 branż wyróżnionych w klasyfikacji szkolnictwa branżowego odnoszą się do kształcenia w zakresie technicznych kompetencji cyfrowych. W tych 3 branżach jest 18 zawodów – a w nich obecnie kształci się 166387 osób, co stanowi 20,5% ogółu uczących się w szkołach branżowych i technikach. Najwięcej osób jest na wspomnianym kierunku technika informatyka oraz technika mechatronika (25668 uczniów), technika elektronika (12213) oraz technika fotografii i multimediów (10018).

Zainteresowanie poszczególnymi kierunkami kształcenia różni się, jeśli weźmiemy pod uwagę płacenie za naukę w szkołach niepublicznych. Tu co prawda również najwięcej uczniów jest na informatyce, ale kolejne specjalizacje to już technik fotografii i multimediów oraz technik programista i fotograf. Różnice można interpretować w perspektywie traktowania edukacji jako inwestycji w kompetencje zawodowe, która ma zwrócić się w toku pracy zawodowej – dlatego zawody informatyka, programisty czy mechatronika są w tym rankingu dość wysoko.

To dobre informacje dla pracodawców z branży przemysłu 4.0. Jednak z pewnością wprowadzanie eksperymentalnych kierunków kształcenia w rodzaju technika robotyki, technika elektromobilności czy technika spawalnictwa jest ruchem w stronę oczekiwań rynku pracy. Sektor publiczny i prywatny prowadzą przynajmniej częściowo efektywną debatę na ten temat. Podobnej komunikacji i koordynacji potrzeba jednak więcej, choć podmioty sektora prywatnego mają na nią mało czasu, a i instytucjom sektora publicznego trudno kontaktować się ze wszystkimi pracodawcami. Stąd optymalnym wariantem wydaje się wykorzystanie platform zrzeszających pracodawców, a zatem instytucji otoczenia biznesu – w rodzaju Platformy Przemysłu Przyszłości.

(graf. Lech Mazurczyk)

Konkluzje

Z perspektywy zaspokajania potrzeb rynku pracy trzeba cieszyć się, że udział kształcenia branżowego i technicznego wynosi ponad 50%. Jednak jak zauważa Krzysztof Głomb, jest to podyktowane rosnącym popytem na absolwentów szkół branżowych, którzy mają odpowiednie kwalifikacje, w tym kompetencje cyfrowe. Rośnie przekonanie, że szkoły branżowe nie są dla młodych ludzi gorszą [niż licea – red.] perspektywą edukacyjną i nie oznaczają w przyszłości niższych zarobków. W perspektywie roku 2030 w przemyśle będzie popyt zarówno na informatyków i programistów, jak i na operatorów maszyn, mechaników czy spawaczy – ocenia ekspert. Jednak kwestia kadr dla przemysłu przyszłości to nie tylko udział uczniów w kształceniu zawodowym z nazwy, ale ciągły rozwój infrastruktury nauczania, profesjonalizacji nauczycieli przedmiotów zawodowych i fachowa specjalizacja. Szkolnictwo zawodowe dla przemysłu przyszłości to szkolnictwo, które nadąża za zmianami technologicznymi na rynku pracy. Jest to szkolnictwo branżowe, które staje się pierwszym wyborem młodych decydujących się na wybór szkoły ponadpodstawowej, w której można faktycznie nabyć oczekiwane przez pracodawców kompetencje, doskonalić je w nowoczesnych laboratoriach i warsztatach oraz ufać, że osoby odpowiedzialne za kształt szkolnictwa komunikują się z przedstawicielami pracodawców z sektora przemysłowego. Narzędziem ułatwiającym tę komunikację jest Zintegrowany System Kwalifikacji, czyli oficjalna polityka publiczna Ministra Edukacji i Nauki, której zadaniem jest poprawa komunikacji pomiędzy sektorem oświaty a rynkiem pracy. W ZSK – o którym wspominaliśmy przy okazji forum robotyzacji – chodzi też o powstawanie tzw. kwalifikacji rynkowych, a więc formalnych poświadczeń (certyfikacji) posiadania praktycznych umiejętności nadawanych w formie bardziej elastycznej niż wykształcenie czy zawód, a sprawdzanej co najmniej tak samo dokładnie, jak matura czy egzamin zawodowy.

Wszystkie dane liczbowe i procentowe w artykule pochodzą z Systemu Informacji Oświatowej MEN. Szczegóły można też sprawdzić tutaj.

dr Ziemowit Socha, socjolog, ekspert Platformy Przemysłu Przyszłości i Instytutu Badań Edukacyjnych