Polski przemysł szuka paliwa. Czy gaz będzie w cenie?

70

Od końcówki lutego w Europie trwa rewolucja energetyczna. Jej driverem była przede wszystkim nagła potrzeba odejścia od współpracy z Rosją, ale również zmiany, do których przedsiębiorców zmuszają pakiety klimatyczne wdrażane przez Komisję Europejską, w tym Fit for 55. Jak sytuacja wygląda po kwartale od początku zmian?

Gaz – naturalna opcja w dekarbonizacji

Przed końcem lutego głównym driverem przechodzenia przedsiębiorstw na gaz była potrzeba dostosowania się do przepisów klimatycznych w drodze do neutralności, którą na 2050 r. planuje Komisja Europejska. Niższe emisje gazów (w tym CO2, SOx i NOx), stosunkowo łatwy dostęp czy choćby umiarkowane ceny w stosunku do innych paliw – to główne zalety tego paliwa. Gaz to naturalna opcja w dekarbonizacji przemysłu.

– Przed przedsiębiorcami z branży produkcyjnych na horyzoncie pojawiały się informacje dotyczące wymogu dostosowania zakładów do nowych przepisów klimatycznych. Gaz słusznie traktowano jako ważną alternatywę. Wybuch wojny na Ukrainie wywołał panikę na rynku, gdyż zakończenie współpracy z Rosją w zakresie dostaw gazu oznaczało zaburzenie ładu funkcjonującego od dziesięcioleci. Czy ta panika była słuszna? Okazuje się, że nie – mówi Krzysztof Kowalski, CEO DUON Dystrybucja, jednego z dostawców gazu w Polsce.

Gaz dziś – czas na dywersyfikację

Całkowite odejście od rosyjskiego gazu wywołało znaczny niepokój w Polsce, gdzie ponad połowa (ok. 55 proc.) tego paliwa pochodziła z Rosji. Kraje Unii Europejskiej (przed wybuchem wojny 47 proc. wolumenu z Rosji), w tym Polska, szybko zwróciły się w stronę LNG. Wsparcie USA, zabiegi dyplomatyczne polityków UE w Nigerii, Egipcie czy nawet zainteresowanie gazem z Australii i Iranu, ale też rozbudowana infrastruktura (37 działających terminali, 5 w budowie, 27 planowanych, co jest drugim wynikiem wśród kontynentów po Azji), pozwalają mieć pewność, że wszelkie potrzeby zostaną zaspokojone dzięki dywersyfikacji źródeł.

Co więcej, w ostatnich tygodniach ceny gazu na giełdzie holenderskiej spadają, oscylując w granicach 85 euro za megawatogodzinę, podczas gdy na początku marca wynosiły ponad 220 euro!

– Uzależnienie od jednego kraju i prowadzącego z niego gazociągu, a raczej kaprysu jednego człowieka mogłoby zachwiać stabilnością naszych przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Okazuje się jednak, że szybko przewartościowano myślenie i stosunkowo łatwo można znaleźć wyjście, szczególnie że aż 80 proc. rezerw gazu znajduje się poza Rosją. Rynek obecnie dąży do stabilności, wracając do cen sprzed wojny – dodaje Krzysztof Kowalski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj